Czy jest lepsze narzędzie do promocji żeglarstwa od dobrej relacji z rejsu ? Zapraszamy do lektury !


 

2014/06/11, Środa
Przyleciałem do Thunder Bay po południu, po długiej podróży z Brazylii. Wiesiek, właściciel jachtu, czekał na lotnisku. Pojechaliśmy wprost do jego domu. Po obiedzie i drzemce był jeszcze czas, żeby pojechać do klubu. Dzień długi, prawie do 22-giej wieczorem. Jacht jeszcze na lądzie, ale przygotowany, wszystko wyglądało dobrze i wedlug planu. Wodowanie zaplanowane za dwa dni.

2014/06/12, Czwartek
Przygotowania do wodowania, wyposażenie, zakupy.

2014/06/13, Piątek
Rano w klubie silny wiatr. Czekaliśmy z wodowaniem do popołudnia. Pogoda się poprawiła i o 16:00 sprawnie i bez problemów zwodowaliśmy jacht i zacumowaliśmy przy zarezerwowanym doku.

zdjęcie nr 1

Wodowanie S/Y PASJA w Thunder Bay Yacht Club, Thunder Bay, ON, Kanada

 

2014/06/14, Sobota
Klar na jachcie, mocujemy dinghy i przyczepny silnik. Przywozimy więcej wyposażenia i część prowiantu. Prognoza pogody na niedzielę nie jest dobra, ale w poniedziałek około południa pogoda ma się poprawić i decydujemy wypłynąć wtedy, po krótkim sztormie. Jest ciągle zimno. Wieśka przyjaciel z klubu, Jim zdecydował się płynąć z nami do Toronto.
2014/06/15, Niedziela
Jest zimno i wietrznie. Przywozimy ostatnie wyposażenie i prowiant. Bierzemy wodę i sprawdzamy jeszcze raz instalacje na jachcie. Wiesiek wykrył mały przeciek przy dziobowym zbiorniku wody pitnej. To ostatnia naprawa przed wypłynięciem.
2014/06/16, Poniedziałek
Rano zabralismy resztę rzeczy i zawieźliśmy na jacht. Było dalej zimno i wietrznie, ale prognoza była dobra. Zdecydowaliśmy wypłynąć o 16:00. Po ostatnich wizytach rodziny Wieśka i żony Jima, oddajemy cumy. Przed nami około 260Mm przez Lake Superior do Sault Ste. Marie na południowo-wschodnim końcu jeziora. Tylko przez około dwie godziny płynęliśmy na żaglach. Potem wiatr osłabł i przez całą noc płynęliśmy na silniku. Było zimno, ale w kokpicie i w kabinie warunki były dobre. Noce były krótkie, ciemno tylko przez około 6 godzin.
2014/06/17, Wtorek
Dalej bez wiatru i żegluga na silniku. Po południu pojawiła się mgła, ale z systemem AIS na jachcie mogliśmy już z dużej odległości zidentyfikować nieliczne statki. Nie widzieliśmy przez dwa dni innych jachtów. W nocy czasami mgła robiła się bardzo gęsta. Było niezbyt przyjemnie ? zimno i mokro. Wracały wspomnienia rejsów w dawnych latach na Bałtyku i Morzu Północnym. Jednocześnie przychodziły porównania. Postęp w żeglarstwie zmienił pływanie w niewyobrażalny wtedy, w tamtych latach sposób. GPS (mamy co najmniej 10 GPSów na pokładzie, wliczając telefony i kamery), elektroniczne mapy i chartplotter, echosonda, niezawodny autopilot, AIS system, niezawodny i ekonomiczny silnik, rolowane sztaksle, łatwe refowanie, ogrzewanie w kabinie, ciepła woda, dodger i bimini top, elektryczne pompy, elektryczna winda kotwiczna, baterie słoneczne, wind generator, telefon satelitarny, itd. ? lista jest długa.
2014/06/18, Środa
Rano byliśmy już niedaleko do wejścia do Sault Ste. Marie. Po paru godzinach skręciliśmy do kanadyjskiej śluzy, omijając wielkie amerykańskie śluzy dla jeziorowców. Podobno pomimo krótkiego sezonu nawigacyjnego, tonaż przechodzący przez te śluzy jest większy niż w Kanale Panamskim.
Lockmaster na śluzie od razu potwierdził przez radio, że możemy wchodzić do śluzy. Jak to w Kanadzie, wymieniliśmy uprzejme, bez żadnego znaczenia, komentarze o pogodzie z bardzo uczynnymi pracownikami na śluzie. Było ich trzech, raczej mało pracy, byliśmy chyba jedynym jachtem tego dnia, mieli z kim pogadać przez chwilę.

2. Kanadyjska śluza w Sault Ste. Marie, ON, Kanada

Kanadyjska śluza w Sault Ste. Marie, ON, Kanada

Po paru minutach zacumowaliśmy przy doku paliwowym w Roberta Bondar Marina (Roberta Bondar jest pierwszą Kanadyjką, która uczestniczyła w misji na promie kosmicznym Challenger). Wzięlismy paliwo i zacumowaliśmy przy przydzielonym doku na noc. W marinie pracowali studenci na wakacjach. Internet w marinie nie działał, bo chyba nie było faceta, który by mógł zrobić reset. Poszliśmy do centrum handlowego, gdzie był Internet w małej kafejce. Wysłaliśmy emaile, sprawdziliśmy po raz kolejny pogodę i zrobiliśmy drobne zakupy. W małym mieście niewiele się działo i wróciliśmy do mariny po króciutkim spacerze. Kolację zjedliśmy na jachcie i mieliśmy komfortową noc w marinie.
2014/06/19, Czwartek
Rano oddaliśmy cumy i wyszliśmy na St. Mary River, która prowadzi do Lake Huron. Ciągle na silniku, bez wiatru, w oznakowanym farwaterze. Mieliśmy sporo statków na kontrkursie, parę nas wyprzedziło, była pełnia sezonu nawigacyjnego dla jeziorowców, ale były też statki morskie, pod innymi banderami, które płynąc rzeką St. Lawrence i St. Lawrence Seaway mogą dopływać do portów na Lake Michigan, Lake Superior, lub innych na Wielkich Jeziorach, bardzo daleko od Atlantyku.

Rzeka St. Mary z Lake Superior do Lake Huron. Duży ruch statków.

Rzeka St. Mary z Lake Superior do Lake Huron. Duży ruch statków.

Pod wieczór wypłynęliśmy na Lake Huron. Mimo słabych wiatrow próbowaliśmy postawić żagle. Głównie kończyło się to płynięciem na żaglach i na silniku. Kurs prawie dokładnie na południe i około 200Mm do południowego końca jeziora.
2014/06/20, Piątek
Raczej monotonny dzień, bez wiatru, tylko okazyjnie statki, głównie na AIS, poza zasięgiem wzroku. Dopiero pod wieczór płynęliśmy na żaglach, zarefowanych, ponieważ chcieliśmy poczekać do rana na wejście do Sarnia Yacht Club.
2014/06/21, Sobota
Około 06:00 byliśmy już w farwaterze prowadzącym do Sarnia i do St. Clair River. Około 07:00 skręciliśmy do wejścia do klubu. Samo wejście wąskie, ale dostatecznie głębokie. Bez problemów stanęliśmy przy wolnym doku. Jim zaraz wypatrzył małą restaurację i wkrótce siedzieliśmy przy kawie i śniadaniu. Znowu wymienialiśmy uwagi o pogodzie. Przyjaźni członkowie klubu pytali skąd i dokąd płyniemy. Wiesiek i Jim odpowiadali, że z Thunder Bay i na Grenlandię. Pierwsze wymagało wyjaśnienia ? niedaleko od Sarnia jest też Thunder Bay, MI, po amerykańskiej stronie ? my mieliśmy za rufą 500Mm od Thunder Bay, ON, na północy, a nie 110Mm od Thunder Bay, MI. Prawie każdy komentował ? ?musiało być zimno?. Grenlandia wywoływała sensację, niektórzy weekendowi żeglarze pewnie dyskretnie pukali się w czoło, ale paru wykazało prawdziwe zainteresowanie, a nawet coś w rodzaju zazdrości z nieuchronnym komentarzem, że żona nigdy nie pozwoli. Jeden z członków klubu zabrał nas samochodem do sklepów, inny zaoferował swojego vana do naszej dyspozycji.
Kolację zjedliśmy w przyjemnej restauracji niedaleko od mariny, odwiedziliśmy też bar w klubie.

Sarnia Yacht Club, Sarnia, ON, Kanada.

Sarnia Yacht Club, Sarnia, ON, Kanada.

2014/02/22, Niedziela
Wstaliśmy wcześnie rano i o 07:30 opuściliśmy gościnny klub, gdzie jednak nie chcieli uznać międzyklubowych przywilejów i musieliśmy zapłacić za dok. Jak to w Płn. Ameryce. Po paru minutach byliśmy na St. Clair River w dalszej drodze na południe.

Ładne domy na brzegu rzeki St. Clair z Lake Huron do Lake St. Clair.

Ładne domy na brzegu rzeki St. Clair z Lake Huron do Lake St. Clair.

Prąd pomagał nam w żegludze i około 12:30 dopłynęliśmy do kolejnego jeziora ? niedużego Lake St. Clair. O 15:30 zacumowalismy w Lakeview Park Marina w Windsor, po kanadyjskiej stronie. US Immigration i Customs są w tej chwili tak uciążliwe, czasochłonne i nieprzyjemne, że prawie wszyscy żeglarze i motorowodniacy zrezygnowali z wizyt do USA.
Zadzwoniłem do Janusza w Detroit. Zaraz mi powiedział, że przyjadą na jacht z Pawłem. Jak podczas poprzedniej wizyty, mieliśmy bardzo przyjemny wieczór na jachcie. Janusz i Paweł, każdy z nich jest właścicielem osobnej restauracji. Przywieźli ogromne ilości polskiego jedzenia i piwa. Zostaliśmy zaprowiantowani na wiele dni i to naszymi ulubionymi polskimi smakołykami. Jim szczególnie lubił kiełbasę robioną w restauracji ?Polonia?. Umówiliśmy się luźno na spotkanie w Toronto, to około 5 godzin jazdy samochodem z Detroit.
2014/06/23, Poniedziałek
O 08:50 wypłynęliśmy z Lakeview Park Marina na Detroit River. Po drodze przemysłowe Detroit po amerykańskiej stronie i Windsor po kanadyjskiej.

Detroit, USA, centrum nad rzeką Detroit.

Detroit, USA, centrum nad rzeką Detroit.

 

Windsor po stronie Kanady. Rzeka Detroit.

Windsor po stronie Kanady. Rzeka Detroit.

Po południu byliśmy już na Lake Erie. Przed deszczem dopadły nas tysiące much, ktore gryzły nawet przez ubranie. Późnym popołudniem spadł deszcz, a na południu nad lądem w USA były silne burze. Ale my mieliśmy tylko jeden szkwał, 26 węzłów, który przeszedł bardzo szybko i trochę deszczu.
2014/06/24, Wtorek
Wiatr osłabł i musieliśmy płynąć na silniku. Próby z postawieniem żagli przeważnie nic nie dawały. Pod wieczór na zachodzie zebrały się burzowe chmury, a przez radio ciągle nadawali ostrzeżenia o burzach. Na wodzie dostaliśmy tylko deszcz, na lądzie były burze, które nawet spowodowały sporo zniszczeń. O 21:00, przy zapadającym zmroku, zacumowaliśmy przy doku w Port Colborne, tuż przy wejściu do Welland Canal. Był jeszcze czas na piwo w barze.
2014/06/25, Środa
Wstaliśmy o 07:00, zapłaciliśmy słoną opłatę $240.00 za osiem śluz, zadzwoniłem do Seaway Authority, dałem im wszystkie dane, powiedzieli, że prawdopodobnie za dwie godziny możemy wejść do kanału. Statki handlowe mają pierwszeństwo w kanale, a jachty nie mogą wchodzić do śluz z jednostkami o długości ponad 100 metrów. Kanał jest wąski w wielu miejscach, mijanki i wejścia do śluz muszą być kontrolowane przez operatorów. Ale już o 08:30 zawołali nas przez radio, otworzyli pierwszy most, musieliśmy szybko odbić od keji i zacząć nasze przejście przez kanał. Mimo kilku statków idących kontrkursem, prawie nigdzie nie czekaliśmy. Śluzowanie w dół jest łatwiejsze i nie mieliśmy żadnych problemów na kolejnych śluzach, idąc w śluzie w dół czasami po 40 stóp. Liny są podawane przez przyjaznych pracowników, prawie zawsze z krótką wymianą komentarzy. Kiedy Jim zażartował, że za taką cenę oczekiwaliśmy tancerek na każdej śluzie, od razu dostał szybką odpowiedź, że to na pewno na następnej śluzie. Coś jak stały znak w barze, wymyślony chyba (albo raczej na pewno) przez Anglików ? ?Jutro piwo za darmo ? Free beer tomorrow?.

Welland Canal, blisko Lake Ontario. Wielki jeziorowiec, statek zbudowany na Wielkie Jeziora, rozmiarami dopasowany do śluz.

Welland Canal, blisko Lake Ontario. Wielki jeziorowiec, statek zbudowany na Wielkie Jeziora, rozmiarami dopasowany do śluz.

O 14:30 przeszliśmy ostatnią śluzę i skierowaliśmy się do pobliskiego Port Dalousie, już na Lake Ontario, popularnego wśród żeglarzy z Lake Ontario. Zjedliśmy późny lunch z piwem w barze. Doki na postój przez noc, które kilka lat temu były po przystępnych cenach, teraz okazały się bardzo drogie i pare godzin nocnego postoju kosztowałoby nas ponad $80.00. Popłynęliśmy do odległego o około trzy mile Port Weller, miejsce, które znałem i gdzie mogliśmy stać za darmo.
2014/06/26, Czwartek
Około 08:00 opuściliśmy dock w Port Weller i wyszliśmy znowu na Lake Ontario, w drogę do Port Credit, na przeciwległym brzegu jeziora, niedaleko od Toronto. O 13:00 stanęliśmy w Port Credit Yacht Club, gdzie jest wielu znajomych. Mieliśmy wiele wizyt znajomych żeglarzy. Sami zaczęliśmy załatwianie spraw, wysyłanie emaili, zakupy.

S/Y PASJA w Port Credit Yacht Club, niedaleko od Toronto, ON.

S/Y PASJA w Port Credit Yacht Club, niedaleko od Toronto, ON.

 

Budynek Port Credit Yacht Club. Ładne miejsce.

Budynek Port Credit Yacht Club. Ładne miejsce.

2014/06/27, Piątek
Jim kupił bilet na samolot i poleciał do Thunder Bay. Mieliśmy na krótko samochód od Franco, żeglarza, z którym pływałem po Karaibach i który ma jacht w marinie obok jacht klubu.
2014/06/28, Sobota
Mój młodszy syn miał 15-te urodziny, rozmawiałem z nim na Facebook. Kiedy wyjeżdżałem, nie bardzo chciał, żebym wyjechał na tak długo. W domu wszystko dobrze.
Po południu i wieczorem mieliśmy wielu gości na pokładzie.
2014/06/29, Niedziela
Mieliśmy przyjemne śniadanie w domu Jacka, mojego przyjaciela. Jacek musiał wyjść do pracy, ale Wiesiek Hutny przyjechał po nas i zrobiliśmy kolejne zakupy, po południu mogliśmy obejrzeć druga połowe meczu Brazylia ? Chile.
2014/06/30, Poniedziałek
Dostaliśmy samochód od Piotra, co bardzo ułatwiło nam dalsze przygotowania. Pojechaliśmy na stacje autobusową Greyhound po mojego starszego syna Jurka, który dołączył do załogi. Byliśmy znowu w trójkę. Mimo, że wielu znajomych deklarowało chęć popłynięcia z nami, nikt nie mógł sobie pozwolić na taki długi rejs. Życie w Płn. Ameryce nie daje zbyt dużo wolności.
2014/07/01, Wtorek
Dzień poświęcony na roboty na jachcie. Po południu mieliśmy kolejne, przyjemne spotkania na jachcie, tym razem z przyjaciółmi z Polsko-Kanadyjskiego Jacht Klubu w Toronto.
2014/07/02, Środa
Ostatnie prace na jachcie, zakupy i przygotowania. Wyszliśmy z Port Credit na Lake Ontario po 21:00. Całą noc płynęliśmy na silniku, wiatry były bardzo słabe.
2014/07/03, Czwartek
Kolejny dzień bez wiatru i pływanie na silniku. Na noc stanęliśmy przy doku na Duck Island, we wschodniej części jeziora, po zapewnieniu przez rybaków, że jest tam 10 stóp głębokości. Był bardzo wąski kanał do doku, pewnie tylko 7 stóp wody. Ale wszystko poszło dobrze i mieliśmy spokojną noc przy doku.
2014/07/04, Piątek
Wstaliśmy wcześnie rano. Dopychający wiatr wiał w kanał i wyjście wyglądało na trudne. Ale wiatr zelżał i bez problemu wycofaliśmy na głęboką wodę. Kanał był tak wąski, że nie chciałem ryzykować obracania jachtu.
Wkrótce opuściliśmy Lake Ontario i weszliśmy w St. Lawrence River. Zaczęło się pływanie na silniku. Mijaliśmy ładne okolice Thousand Islands koło Kingston. Był ogromny ruch motorówek, kilka pięknych klasycznych drewnianych łodzi. Świeto 4-go lipca w USA.

Na rzece St. Lawrence, koło Kingston, ON.

Na rzece St. Lawrence, koło Kingston, ON.

Próbowaliśmy stanąć przy Heart Island ze słynnym zamkiem, żeby zrobić odprawę do US, ale nie było miejsca przy doku z głęboką wodą. Nie chcieliśmy czekać i popłynęliśmy dalej, oglądając zamek z wody.

Słynny Heart Castle w archipelagu 1000 Islands na rzece St. Lawrence.

Słynny Heart Castle w archipelagu 1000 Islands na rzece St. Lawrence.

Po południu dotarliśmy do Ogdenburg po amerykańskiej stronie. Zacumowaliśmy w Municipal Marina, zjedliśmy kolację w restauracji Little Italy. Jedzenie raczej przeciętne. W miasteczku bez specjalnych atrakcji, był nawet problem z Internet. Mieliśmy kolejną, wygodną noc przy doku.
2014/07/05, Sobota
Rano przyjechała z Ottawy żona Jurka z córkami. Mieliśmy okazję załatwić zakupy, paliwo, emails. Zrobiło się późno i zdecydowaliśmy się zostać na kolejną noc, żeby wyruszyć wcześnie rano i przejść wszystkie śluzy za dnia.
2014/07/06, Niedziela
Wstaliśmy wcześnie i wyruszyliśmy w dalsza drogę na wschód. Śluzy przechodziliśmy sprawnie, bez czekania. Opłaty są teraz wysokie, $210.00 za 7 śluz od Prescott do Montrealu. Czekaliśmy tylko trochę na otwierany most w Valleyfield.

Statek z ładunkiem turbin wiatrowych na rzece St. Lawrence.

Statek z ładunkiem turbin wiatrowych na rzece St. Lawrence.

 

Jedna ze śluz na St. Lawrence Seaway.

Jedna ze śluz na St. Lawrence Seaway.

Do ostatniej śluzy w Montrealu wpłynęliśmy już po ciemku. Żona Jurka przyjechała znowu z Ottawy i Jurek zszedł z jachtu na jeden dzień, na ostatnie pożegnanie z rodziną.
Ja z Wieśkiem popłynęliśmy do Old Port Montreal Marina, walcząc z przeciwnym prądem przy podejściu.

S/Y PASJA w marinie Old Port Montreal.

S/Y PASJA w marinie Old Port Montreal.

2014/07/07, Poniedziałek
Dopiero o 02:00 rano weszliśmy do mariny i znaleźliśmy miejsce przy doku. Mogliśmy odespać długi poprzedni dzień i połowę nocy. Rano, już w deszczu, zacumowaliśmy przy doku bliżej biura mariny.
Wyszliśmy na miasto, ciągle przy padającym deszczu. Wróciliśmy na jacht po krótkiej wizycie w brasserie. Moja córka przyszła po południu i miałem okazję spędzić z nią parę godzin po długim niewidzeniu.
Jurek wrócił z Ottawy i zdecydowaliśmy się wypłynać w dalszą drogę. Opłaty za marinę były bardzo słone ? ponad $100.00 za noc i każda godzina po 13:00 kosztowała sporo. Na szczęście deszcz przestał padać i szybko pokonywaliśmy kolejne mile z prądem rzeki.

Statki na St. Lawrence Seaway, czekające na wejście do Montrealu.

Statki na St. Lawrence Seaway, czekające na wejście do Montrealu.

 

2014/07/08, Wtorek
Nad ranem byliśmy już w okolicach Trois Riveres, a po południu minęliśmy Quebec City i potem Isle d?Orleans.

 

Ładne, zabytkowe miasto Quebec City nad rzeką St. Lawrence.

Ładne, zabytkowe miasto Quebec City nad rzeką St. Lawrence.

 

2014/07/09, Środa
Rano jak zwykle wysłuchałem prognozę pogody. Ogłaszali ostrzeżenie o sztormie i silne wiatry nawet do 50 węzłów. Byliśmy w pobliżu Tadoussac i zdecydowaliśmy się na wejście do osłoniętej mariny w miasteczku. Na rzece już zaczynało wiać do 35 węzłów. Ale o 08:30 byliśmy już przy doku, w spokojnej marinie. Dockmaster był bardzo przyjazny i pomocny. Prognoza okazała się sporo przesadzona, ale w końcu nie żałowaliśmy wizyty w przyjemnym Tadoussac. Mieliśmy też okazję zatankować paliwo.

Marina w Tadoussac, QC. Ciągle w Kanadzie.

Marina w Tadoussac, QC. Ciągle w Kanadzie.

 

2014/07/10, Czwartek
Wyszliśmy z mariny o 08:00 rano, przy pięknej pogodzie. Mieliśmy okazję oglądać z jachtu bieługi i wieloryby. Szybko pokonywaliśmy kolejne mile. Rejs jak nasz naprawdę daje opinię jak wielka jest Kanada, a nawet tylko prowincja Quebec. Do oceanu ciągle mieliśmy około 700 mil. Rzeka coraz szersza, mogliśmy płynąć na żaglach.
2014/07/11, Piątek
Zbieraliśmy informacje o warunkach lodowych. Zdecydowaliśmy się płynąć jak najszybciej, ograniczając postoje.
2014/07/12, Sobota
Mogliśmy płynąć na żaglach, dość dobry progres.
2014/07/13, Sobota
Mogliśmy płynąć na żaglach w szerokim ujściu rzeki St. Lawrence. Dobowy przebieg był 150Mm.
2014/07/14, Poniedziałek
Pod wieczór dopłynęliśmy w okolice Cape Norman, północno-zachodni kraniec prowincji New Foundland. Minęliśmy Belle Isle i byliśmy w końcu na Atlantyku. Nieprzyjemna mgła w nocy, w okolicy, gdzie mogły się trafić góry lodowe.
2014/077/15, Wtorek
Rano pogoda była dobra i zobaczyliśmy z bliska pierwszą górę lodową. To niezwykłe wrażenie, trudne do opisania. Trzeba to zobaczyć. W ciągu dnia widzieliśmy jeszcze 8, może 10 gór, różnej wielkości i różnego kształtu.

Pierwsza góra lodowa na Atlantyku (obszar Morza Labradorskiego).

Pierwsza góra lodowa na Atlantyku (obszar Morza Labradorskiego).

 

Nad ranem przestało działać nasze ogrzewanie. Jak często teraz w nowych urządzeniach, w instrukcji była uwaga, że należy się skontaktować z autoryzowanym punktem obsługi. Wysłaliśmy SMS przez satelitę do Piotra Marciniaka. Piotr, jak zwykle bardzo pomocny, znalazł kody potrzebne do uruchomienia urządzenia po zaistniałym problemie. Naprawa zajęła trochę czasu, ale w końcu kapryśne urządzenie zaczęło działać.

Następna góra lodowa. Dużo ptaków.

Następna góra lodowa. Dużo ptaków.

 

W nocy niestety znowu mieliśmy mgłę i musieliśmy płynąć wolno, z ciągłą obserwacją.
2014/07/16, Środa
Rano, kiedy pogoda była już dobra i nie było gór lodowych, nagle poczuliśmy uderzenie w jacht. Trafiliśmy na kawałek lodu, około 1.5 metra wielkości. Ani przedtem, ani potem przez następne dwa dni, nie widzieliśmy żadnych luźnych kawałków lodu. Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest niezwykle małe, ale jednak nam to się przytrafiło. Na szczęście nie mieliśmy żadnego uszkodzenia.
W ciągu dnia wiatry słabe, wieczorem niestety znowu mgła i musieliśmy zwolnić, wypatrując przed dziobem cały czas.
2014/07/17, Czwartek
Rano, kiedy według informacji o warunkach lodowych byliśmy poza strefą gór lodowych, nagle zobaczyliśmy więcej gór, w odległości paru mil. To były ostatnie góry tego dnia i noc była spokojna, z dobrą widocznością.
2014/07/18, Piątek
Rano płynęliśmy na żaglach, z prędkością 6-7 węzłów, nadrabiając opóźnienie. Nie było gór lodowych.
2014/07/19, Sobota
Mogliśmy płynąć przez większość dnia na żaglach, zachowując paliwo na później. Wieczorem niestety przyszła gęsta mgła i musieliśmy płynąć wolniej.
2014/07/20, Niedziela
Minęło 10 dni od wyjścia z ostatniego portu, Tadoussac, QC. Nad ranem, w gęstej mgle, przed dziobem pojawiły się małe góry lodowe. Ciągła obserwacja okazała się konieczna. Szybki manewr pozwolił na bezpieczne ominięcie, ale w bardzo bliskiej odległości, tylko około 30 metrów.
2014/07/21, Poniedziałek
Słaby wiatr, płyneliśmy na silniku, czasami z grotem. Około 1000 zobaczyliśmy wybrzeże Grenlandii. Dalej pojawiały się góry lodowe, ale widoczność była lepsza.

Podejście do Nuuk, Grenlandia. Statek wycieczkowy.

Podejście do Nuuk, Grenlandia. Statek wycieczkowy.

O 1640 przeszliśmy koło wejściowej latarni przy Nuuk. Odległość do portu zmniejszała się powoli, był mały przeciwny prąd. Wreszcie około 2015 zacumowaliśmy do innego kanadyjskiego jachtu w Kutterkaj, Nuuk. Nie znależliśmy nikogo w Harbour Office, Seamen?s Home był także zamknięty. Zjedliśmy kolację na jachcie i poszliśmy spać.
2014/07/22, Wtorek
Nowo poznani znajomi z kandyjskiego jachtu obudzili nas o 0400. Właśnie opuszczali Nuuk. Zostaliśmy przy burcie małego statku. Ci z kolei obudzili nas o 0800 bo także odpływali. Zacumowaliśmy przy ladnym jachcie z Nowej Zelandii, z małżeństwem na pokładzie.

PASJA w porcie Nuuk, Kutterkaj, przy burcie jachtu z Nowej Zelandii.

PASJA w porcie Nuuk, Kutterkaj, przy burcie jachtu z Nowej Zelandii.

Po wizycie w Kapitanacie Portu, czekaliśmy na celników. Nigdy nie przyszli i w końcu poszliśmy do miasta. Nowoczesne centrum, nowe budynki banków i sklepów. Ceny bardzo drogie. W biliotece udało się załatwić dostęp do Internetu. Wróciliśmy na jacht około 1730.
O 1800 na jacht przyjechała z lotniska moja córka Alanna. Posiedzieliśmy chwilę na jachcie i wieczorem poszliśmy na kolację do restauracji w porcie. Zwykłe frytki z rybą, niezbyt dobre.
2014/07/23, Środa
Około 1000 rano z lotniska przyjechała Janina z Polski. Załoga liczyła więc pięć osób. Janina została odpocząć na jachcie po długiej podróży. Reszta wybrała się do miasta. Poszliśmy wysłać emaile, zrobiliśmy długi spacer po mieście, zrobiliśmy zakupy i taksówką wróciliśmy na jacht. Na kolację mieliśmy mięso z wieloryba i filety z dorsza.

Nuuk, Grenlandia.

Nuuk, Grenlandia.

2014/07/24, Czwartek
Rano podpłynęliśmy do doku paliwowego wziąć paliwo. Jacht z Nowej Zelandii także wypłynął. Po powrocie zacumowaliśmy do starego kutra rybackiego. Wiesiek, Jurek i Alanna wybrali się na wycieczkę wspinaczkę na górę widoczną z portu. Ja z Janiną poszliśmy do miasta. Sprawdziłem pogodę na Internecie, zrobiliśmy małe zakupy.

Na wycieczce z Nuuk w góry.

Na wycieczce z Nuuk w góry.

Wieczorem odwiedził nas John, Amerykanin, oficer marynarki USA, poznany na wycieczce. Spędziliśmy przyjemny wieczór na jachcie.
2014/07/25, Piątek
Wczesna pobudka przed wyjściem w morze. Po ostatnich prysznicach, odeszliśmy od kutra i zacumowaliśmy przy innym małym statku, gdzie była woda. W tym czasie w porcie były inne jachty ? z Kanady, Anglii, Nowej Zelandii i Szwajcarii. Wszyscy chcieli wziąć wodę, ale kiedy dowiedzieli się w Kapitanacie, że jest stała opłata ponad $100.00 za wodę, zrezygnowali, wierząc temu co wydrukowane i nauczeni posłuszeństwa dla władzy. Szwajcarzy nosili wodę przez parę godzin w galonowych pojemnikach. My wzięliśmy butelkę niedrogiego wina dla Harbour Master i mieliśmy wodę za darmo bez ograniczeń. Harbour Master był wyraźnie zadowolony. Napełniliśmy zbiorniki wody, kupiliśmy jeszcze jedną, europejską butlę do gazu z reduktorem. Wyszliśmy z portu około 1030. Próbowaliśmy złapać jakieś ryby we fiordzie, ale bez rezultatu. O 1300 byliśmy na pełnym morzu.
Niestety wieczorem znowu przyszła mgła i musieliśmy płynąć bardzo wolno.
2014/07/26, Sobota
Rano dalej gęsta mgła, która ustąpiła dopiero około 1100. Wiatr osłabł zupełnie i płynęliśmy na silniku. Mgła w nocy.
2014/07/27, Niedziela
Znowu często mgła. Dopiero po południu mieliśmy cztery godziny na żaglach z dobrym przebiegiem. Wieczorem znowu bez wiatru i z mgłą.
2014/07/28, Poniedziałek
Rano dalej mgła. Ale około południa widoczność się poprawiła i nawet było trochę słońca. W końcu zrobiło się znacznie cieplej. Dwie szalone kobiety weszły do lodowatej wody po drabince na rufie. Reszta patrzyła ze zgrozą.
2014/07/29, Wtorek
Znowu mgła z rana i całkowity brak wiatru. Trochę słońca w południe. Płynęliśmy cały dzień na silniku.
2014/07/30, Środa
Rano widoczność się poprawiła i mogliśmy zobaczyć Cape Farvel na południu Grenlandii z pojedyńczymi górami lodowymi blisko brzegu. Nasza taktyka odejścia od brzegów Grenlandii okazała się słuszna.
2014/07/31, Czwartek
W końcu przyszedł wiatr, niestety ze złego kierunku. Zaczęliśmy mozolne halsowanie pod wiatr, z małym postępem na NE.
2014/08/01, Piątek
W końcu przyszedł dobry wiatr. Dobowy przebieg był 155 Mm. Ale po południu dostaliśmy ostrzeżenie o sztormie.
2014/08/02, Sobota
Zaczęliśmy płynąć bardziej na południe, żeby uniknąć sztormowych wiatrów. To był dobry manewr. Nadłożyliśmy drogi, ale ominęliśmy sztorm, gdzie były wiatry powyżej 40 węzłów.
2014/08/03, Niedziela
Dzień zaczął się dobrze. Sprawdziliśmy poziom paliwa, mieliśmy zapas, ale niezbyt duży. Uniknęliśmy sztormu poprzedniego dnia, ale znaleźliśmy się na południe od naszej planowanej trasy. Wiatry były przeważnie sprzyjające, ale trasa wymagała uważnego i dokładnego planowania i analizy pogody. Wieczorem zaczęliśmy szybką żeglugę w stronę Islandii, trzymając się południowego obrzeża niżu.
2014/08/04, Poniedziałek
Rano dalej płynęliśmy szybko, korzystnym kursem. Dobry przebieg w ciągu dnia. Ale wieczorem wiatr zaczął powoli słabnąć.
2014/08/05, Wtorek
Rano płynęliśmy jeszcze na żaglach, ale po południu musieliśmy zastartować silnik. Mieliśmy dosyć paliwa, przy kompletnym braku wiatru płynęliśmy dość szybko.
2014/08/06, Środa
Już nad ranem zobaczyliśmy brzegi Islandii.

Brzeg Islandii z morza.

Brzeg Islandii z morza.

Po ostatnich długich godzinach na silniku, po południu zacumowaliśmy przy doku Reykjavik Yacht Club. Warunki były bardzo dobre, przyjaźni i pomocni ludzie w klubie. Zawiadomili celników, którzy niedługo zjawili się na jachcie. Odprawa poszła szybko i jeszcze tego dnia wyszliśmy na miasto, mimo, że Wiesiek, jak zwykle pracowity, już się zabierał do wymiany oleju. Ja chciałem spędzić ostatnie dni z córką.

PASJA w Reykjavik Yacht Club.

PASJA w Reykjavik Yacht Club.

 

 

2014/08/07, Czwartek
Rano Alanna i Jurek zdecydowali się na całodniową wycieczkę autobusową znaną jako Golden Circle Tour. Ja zdecydowałem, żeby nie pojechać ze względu na wysoką cenę. Wtedy Alanna i Jurek powiedzieli, że kupią mi bilet. To była oferta nie do odrzucenia i o 10:00 byliśmy w autobusie. Wycieczka była ciekawa, w Islandii jest dużo unikalnych rzeczy ? wulkany, gejzery, lodowce, historyczne miejsca, gdzie ludzie osiedlili się ponad 1,000 lat temu, mimo klimatu nie dla ludzi (tego nie można powiedzieć Islandczykom).
2014/08/08, Piątek
Rano odprowadziliśmy Alannę do autobusu na lotnisko. Leciała do San Diego, CA na kolejną konferencję. Przyjechała zamówiona ciężarówka cysterna i wzięliśmy paliwo. Jurek pojechał do Blue Lagoon, basenu z ciepłymi źródłami. Ja z Wieśkiem wybraliśmy się na zakupy. Niestety nie dostaliśmy wszystkiego, co potrzebowaliśmy do jachtu. Wieczorem mieliśmy smażonego dorsza na kolację.

Reykjavik, Blue Lagoon z ciepłymi źródłami.

Reykjavik, Blue Lagoon z ciepłymi źródłami.

 

Reykjavik, widok z wieży katedry.

Reykjavik, widok z wieży katedry.

2014/08/09, Sobota
Wiesiek i Janina wybrali się na nurkowanie w grotach. Woda około 4 stopnie, tylko w tzw. dry suit. Bardzo drogo, podobnie jak inne rzeczy w Islandii.

Miejsce, gdzie spotykają się dwie kontynentalne masy, Europa i Ameryka. Atrakcją jest nurkowanie w specjalnym kombinezonie. Temperatura wody +3 stopnie Celsjusza.

Miejsce, gdzie spotykają się dwie kontynentalne masy, Europa i Ameryka. Atrakcją jest nurkowanie w specjalnym kombinezonie. Temperatura wody +3 stopnie Celsjusza.

 

Ja z Jurkiem poszliśmy do miasta, potem zrobiliśmy porządki na jachcie, wzięliśmy wodę, umyliśmy pokład. Zawiadomiliśmy celników, przyszli dopiero około 21:00. O 22:00 oddaliśmy cumy i opuściliśmy Reykjavik. Przed nami był kolejny długi etap w stronę Norwegii.
2014/08/10, Niedziela
Przez noc płynęliśmy na samym foku. Po wyjściu na otwarty ocean szybko trafiliśmy na duża falę. Ale płyneliśmy dość szybko na południe, wzdłuż zachodniego brzegu Islandii.
2014/08/11, Poniedziałek
W południe mieliśmy już silny wiatr, ale na szczęście mogliśmy płynąć półwiatrem w dobrym kierunku. Trzeba było zrzucić grota i płynąć na samym foku.
2014/08/12, Wtorek
W nocy wiatr trochę zelżał, ale rano już znowu wiało 20-25 węzłów i zrobiła się duża fala. Przebieg był niezły, mimo, że na samym foku.
2014/08/13, Środa
Dalej na samym foku, przy dużej fali, w dobrym kierunku. Trzeba było się przyzwyczaić do mocnego kołysania, poruszania się na jachcie, gotowania, nawet spania. Przebieg dobowy 138Mm.
2014/08/14, Czwartek
Podobny dzień jak poprzedni. Ale po południu byliśmy na południe od Faroe Islands, a późnym wieczorem blisko przejścia między Shetland i Orkney Islands.
2014/08/15, Piątek
Nad ranem zobaczyliśmy latarnie na Orkneys i Shetlands. O 07:50 przeszliśmy na północ od małej Fair Isle i wyszliśmy na Morze Północne, kończąc długą żeglugę przez Atlantyk.

Fair Isle, mała wyspa między Orkneys i Shetlands.

Fair Isle, mała wyspa między Orkneys i Shetlands.

 

Zaraz po południu byliśmy już w pobliżu kilku platform wiertniczych. O 16:08 przekroczyliśmy południk 000. Liczyliśmy na szybszą zmianę wiatru na zachodni, ale tak się nie stało i straciliśmy kilka godzin płynąc bardziej na północ.
2014/08/16, Sobota
W końcu wiatr zaczął wykręcać na zachód i obraliśmy kurs prosto na mały port w Norwegii, na południe od Stavanger. Mieszkają tam znajomi Janiny. Wieczorem zobaczyliśmy światła na wybrzeżu Norwegii.
2014/08/17, Niedziela
W nocy była duża ulewa. Zaraz potem wiatr osłabł, ale została duża fala z nieprzyjemnym kołysaniem. Dopiero po paru godzinach fale się zmniejszyły i na silniku, bez problemów weszliśmy do fiordu Jossingfjord.

Norwegia, podejście do fjordu.

Norwegia, podejście do fjordu.

Zacumowaliśmy przy doku w bardzo ładnym, spokojnym miejscu, wewnątrz fiordu. Mieliśmy trochę czasu na drzemkę. Około11:00 przyjechała Majka, znajoma Janiny i pojechaliśmy do jej domu, niedaleko, położonego tuż nad fiordem, z ładnym widokiem na morze.

Norwegia, wewnątrz fjordu.

Norwegia, wewnątrz fjordu.

 

PASJA przy doku we fjordzie.

PASJA przy doku we fjordzie.

2014/08/18, Poniedziałek
Po śniadaniu pojechaliśmy z Majką na wycieczkę wzdłuż fiordu i do małego, ładnego miasteczka przy ujściu rzeki, utrzymanego w starym stylu. Piękne widoki i bardzo ładne okolice.

Ładne miasteczko nad brzegiem fjordu.

Ładne miasteczko nad brzegiem fjordu.

Zrobiliśmy zakupy i wróciliśmy na jacht. Janina nazbierała małże, po oczyszczeniu i ugotowaniu mieliśmy dobrą kolację.
2014/08/19, Wtorek
Spędziliśmy większość dnia w domu Majki i Olafa, załatwiając korespondencję, sprawdzając pogodę, miejsca na postoje i kontakty w Polsce.
2014/08/20, Środa
Rano znowu poszliśmy do domu Majki. Mogliśmy wziąć prysznic, sprawdzić email i pogodę na Internecie. Po południu oddaliśmy cumy, zostawiając Janinę, która wracała do Polski ze Stavanger. Ciągle był silny wiatr i fale z północnego zachodu, ale płynęliśmy szybko na południe wzdłuż brzegów Norwegii.
2014/08/21, Czwartek
Rano byliśmy już w Skagerrak, skręcając na wschód. O 1710 minęliśmy latarnię Skagen, wchodząc na Kattegat. Ruch statków był spory, jak zwykle w cieśninach duńskich.

Statek idący kontrkursem w cieśninie Skagerrak.

Statek idący kontrkursem w cieśninie Skagerrak.

2014/08/22, Piątek
Około 0300 wiatr ucichł i włączylismy silnik. Po południu doszliśmy do Helsingor z zamkiem Hamleta na duńskim brzegu.

Zamek w Helsingor, Dania.

Zamek w Helsingor, Dania.

 

Żaglowiec S/T Roald Amundsen niedaleko Helsingor.

Żaglowiec S/T Roald Amundsen niedaleko Helsingor.

Zaczęła się monotonna żegluga na silniku pod wiatr i pod prąd. Dopiero w nocy dotarliśmy w okolice Kopenhagi. Znałem wejście, ale spotkała nas niespodzianka. Port jest powiększany i nagle znaleźliśmy sie blisko falochronu, którego nie miałem na mapie. Musieliśmy sprawdzić wejście na nowych mapach i wtedy wszystko się wyjaśniło. Bez problemów weszliśmy w główki wejściowe, napotykając jednak po drodze na nieoświetlone stawy i boje, co wymagało ostrożności i małej szybkości. Szukaliśmy do północy najlepszego miejsca na postój, wybierając w końcu miejskie nabrzeże Amaliahavn niedaleko pałacu królewskiego, naprzeciw opery.
2014/08/23, Sobota
Rano obudził nas strażnik miejski, pytając o opłate za postój. Był przyjazny i pomocny, udzielając nam sporo informacji. Po śniadaniu poszliśmy na zwiedzanie miasta. Opłata za postój jachtu była $60.00, bez żadnych usług – bez toalet, pryszniców, wody, prądu. Kopenhaga jest ciekawym i interesującym miejscem do zwiedzania. Ceny bardzo wysokie.

Port w Kopenhadze.

Port w Kopenhadze.

 

Słynna Syrenka w wejściu do portu w Kopenhadze.

Słynna Syrenka w wejściu do portu w Kopenhadze.

 

Centrum Kopenhagi.

Centrum Kopenhagi.

2014/08/24, Niedziela
Zdecydowaliśmy się na wczesne wyjście z Kopenhagi. Chcieliśmy jak najszybciej dopłynąć do Polski. Oddaliśmy cumy o 0630 i szybko znaleźliśmy się na Bałtyku. Płynęliśmy szybko i o północy dotarliśmy w okolice Bornholmu.
2014/08/25, Poniedziałek
Wcześnie po południu zobaczyliśmy polskie wybrzeże. Zaraz potem mieliśmy pierwszą poważniejszą awarię w czasie rejsu. Autopilot przestał działać. Szybko odkryliśmy, że sworzeń łączący siłownik autopilota został ścięty. Od tego momentu musieliśmy sterować ręcznie. Szybko okazało się, że na kursach z wiatrem, wysoka, stroma, krótka, bałtycka fala powodowała ciągłe myszkowanie i silne przechyły jachtu, a to z kolei wymagało ciągłej uwagi na kole sterowym. Nie było ciężko, ale sterowanie było uciążliwe. Płynęliśmy dalej dość szybko i wieczorem byliśmy przy Rozewiu, a około północy przy Helu.
2014/08/26, Wtorek
Ostatnie mile płynęliśmy wolno na silniku, pod wiatr, który wykręcił na SSW, planując wejście do Górek Zachodnich na wczesny ranek. O 0630 weszliśmy w główki falochronu i o 0710 zacumowaliśmy w Jacht Klubie Stoczni Gdańskiej. To klub, gdzie wiele pływałem w dawnych latach i z którym wiąże się wiele moich wspomnień. Był to koniec naszego długiego rejsu, w którym przepłynęliśmy 5,850Mm i który trwał dwa miesiące i dziesięć dni.
2014/08/27-31
Wywiesiliśmy niebieską wstęgę długości 5.8 m i flagi odwiedzonych krajów. Na weekend popłynęliśmy do Gdańska, do położonej w samym centrum Marina Gdańsk. Tam uczestniliśmy w Zlocie Oldtimerów, paradzie na Motławie i spotkaliśmy wielu przyjaciół i znajomych. Bardzo przyjemne były spotkania na s/y Antica z kapitanem Jurkiem Wąsowiczem, z którym znam się od bardzo dawna. Na s/y Antica był też Jacek Sołtys z Baltimore, też stary znajomy.

 

PASJA na Motławie w Gdańsku.

PASJA na Motławie w Gdańsku.

 

Gdańsk, Długi Targ. Gdańsk to bardzo atrakcyjne miasto, do którego zawsze chętnie wracamy.

Gdańsk, Długi Targ. Gdańsk to bardzo atrakcyjne miasto, do którego zawsze chętnie wracamy.

Gdańsk bije na głowę wiele turystycznych miejsc na świecie. To jest naprawdę wspaniałe miejsce. Mnóstwo atrakcji, zabytki, historia świetności, wspaniałe restauracje. Tradycja świetności i splendoru być może niezrównana w świecie. Mam nadzieję wrócić tam szybko.
Jacht został na zimę 2014/2015 w Jacht Klubie Stoczni Gdańskiej w Górkach Zachodnich.

PASJA w Jacht Klubie Stoczni Gdańskiej w Górkach Zachodnich w Gdańsku.

PASJA w Jacht Klubie Stoczni Gdańskiej w Górkach Zachodnich w Gdańsku.

W planach jachtu S/Y PASJA jest rejs z Polski na Morze Śródziemne latem 2015 roku. Następnie rejsy głównie w Grecji, Turcji i Chorwacji. W roku 2016 planujemy rejs przez Atlantyk, prawdopodobnie na Karaiby. Będziemy mieć wolne miejsca na rejsy na S/Y PASJA.

Prosimy o kontakt: Kapitan Wacław Matuszewski

agilewm@gmail.com

Dane jachtu S/Y PASJA:
Marka: Beneteau 43 Idylle
Typ: slup
Długość: 13.5 m
Szerokość: 4 m
Zanurzenie: 1.8 m
Wyporność: 14.39 Ton
Port Macierzysty: Thunder Bay, ON, Kanada
Dane rejsu:
Port zaokrętowania: Thunder Bay, Lake Superior, Ontario, Kanada, 2014/06/16
Page 47 of 47
Port wyokrętowania: Górki Zachodnie, Gdańsk, Polska, 2014/09/06
Trasa: Lake Superior, St. Mary River, Lake Huron, St. Clair River, Lake St. Clair, Detroit River, Lake Erie, Welland Canal, Lake Ontario, St. Lawrence River, Gulf of St. Lawrence, Labrador Sea, Greenland, Iceland, Norway, North Sea, Skagerrak, Kattegat, Dania, Baltic Sea
Odwiedzone porty: Thunder Bay, Sault St. Marie, Sarnia, Windsor, Toronto w Ontario, Kanada
Ogdenburg, NY, USA
Montreal, Tadoussac w Quebec, Kanada
Nuuk, Grenlandia
Reykjavik, Islandia
Vintersto, Norwegia
Kopenhaga, Dania
Górki Zachodnie, Gdańsk, Polska
Długośc trasy: 5,850 mil morskich
Czas trwania rejsu: 2 miesiące, 10 dni
Załoga: Wiesław Joks, właściciel i kapitan, cała trasa
Alanna Krolikowski, Grenlandia ? Islandia
Janina Walczyńska, Grenlandia – Norwegia
Jerzy Matuszewski, Toronto, ON ? Gdańsk, Polska
Jim Heald, Thunder Bay, ON ? Toronto, ON
Wacław Matuszewski, cała trasa
Opis rejsu: Wacław Matuszewski
Zdjęcia w opisie rejsu zostały wykonane przez uczestników rejsu.